środa, 17 lipca 2013

25. Labirynt.



Słonka, to już naprawdę ostatni rozdział w tym miesiącu, :D
Życzę miłego czytania,
Pozdrawiam,
Rouse :*
~*~
- Czy mógłbyś mi powiedzieć, w którą stronę mam pójść?
- Zależy to od tego, dokąd chcesz dojść.
- Nie wiem, dokąd chcę iść.
-, Więc tym bardziej nie ma znaczenia, w którą stronę pójdziesz…
     Marzenia i tęsknota.
To te dwie rzeczy nadają sens naszemu życiu.
Dzięki nim wiemy, po co żyjemy. Bo żyjemy dla marzeń.
Tęsknić możemy za zatraconymi szansami i zgubionymi marzeniami, dla których żyjemy.
Zrozumiałe?
Może…
Ale właśnie to jest warunek każdego istnienia na ziemi. System, który zaprogramowany jest w niewiadomy dla nas sposób.
Sposób niezrozumiały, ale tylko wtedy chce nam się żyć.
By odkrywać życie.

       
     Śnieg pokrył każdy fragment ziemi. Biały, puszysty koc okrył zziębniętą krainę. Coś pięknego. W mugolskich dzielnicach paliły się kolorowe lampki, przez okna można było się dopatrzeć piękne, barwne bombki na przystrojonych drzewkach. Święta wszystkim kojarzyły się z czasem wesołym. Najbardziej zażyli wrogowie, godzili się. Wojny kończyły się sojuszem. On tego nie rozumiał. Dlaczego dla jednego dnia miałby zmieniać plany? Przecież to bezsensu. A nawet lepiej dla niego. Nikt nie spodziewa się ataku.

- Jak już wspominałem, mamy do uwolnienia kilku naszych przyjaciół. Z nimi będziemy bezpieczniejsi i co ważniejsze silniejsi. Priorytetem są: Avery, Alecto i Amycus Carrow, Crouch, Dołohow, Gibbon, Jugson, Bella i Rabastan Lastrange, Macnair, Mulciber, Rosier, Rowle i Yaxley. Reszta przy okazji… Nie będę dla nich się aż tak poświęcać…- Myślał na głos. Od dawna planował skok na znienawidzoną twierdzę, w której sam przebywał. Jemu się udało… Był sprytny, szybki i przebiegły. Nikt nie jest w stanie go pokonać. Nawet Złote Dziecko Potter, który bał się własnego cienia.

- Jak się tam dostaniemy? Wejścia strzegą dementorzy, strażnicy kurhanu*, wyszkoleni aurorzy oraz liczne zaklęcia. Nie przedostaniemy się.- Zauważył jego rozmówca. Oj ten Weasley to był bardzo dobry nabytek, ale jedną z jego wad było to, że nie wierzył w jego możliwości. On Augustus Rookwood może wszystko! I niech lepiej on sobie to zapamięta.- Wychwalał się w myślach.

-Oczywiście, że się przedostaniemy!- Wybuchnął histerycznym śmiechem, dławiąc się wypitym alkoholem. Ron skrzywił się lekko.- Znajdziemy więźnia i zawleczemy go tam. Od czego są eliksiry wieloskokowe!- Rudy mężczyzna tylko skinął głową i wstał.

-Rozumiem, że mogę się już oddalić?- Zapytał z niepewnością w głosie. Rookwood spojrzał na niego z dziwnym błyskiem w oczach.

- Idź Weasley, ale ona cię zgubi… Jeszcze zobaczysz, ja mam zawsze racje.- Ale go już nie było. Właśnie zamykał za sobą drzwi. Augustus pokręcił głową. Szkoda, że nie miał okazji pogadać z tą całą Granger. I co z tego, że byłaby przerażona?  Coś musi w sobie mieć… Coś, co mu by się przydało. Najpierw Malfoy, teraz Weasley… Westchnął głośno, pociągając zdrowy łyk z butelki. Jego najlepszą przyjaciółką od lat była Whisky i nigdy się na niej nie zawiódł. Pozwalała zapomnieć, nigdy nie zdradziła, zawsze była pod ręką.

-Tak, to zdecydowanie był dobry wybór.- Powiedział sam do siebie, trzymając w ręce butelkę. Etykietka połyskiwała w świetle, które dawał kominek. Z nią nigdy nie będzie sam…

     Mijał kolejne zakręty. Schody, długi korytarz, schody i następny zakręt. Nienawidził legilimencji! Nic nie mógł na to poradzić. Ostatnio mu się śniła. Taka roześmiana na szkolnych błoniach. A najwspanialsze było to, że śmiała się do niego! Nie do Malfoy’a, nie do Potter’a, a do niego! No i jak on miał zapomnieć!? Jak do cholery miał o niej zapomnieć! Przeklął głośno trzaskając furtką od posiadłości. Dawno nie był w domu… A jak ostatnim razem się tam pojawił, to nikt nie rzucił się w jego stronę z powitaniem. Przez tyle dni nawet tam nie zaglądnął i nikt się o niego nie martwi. Bo jak przychodzi Ginny, to wszyscy koło niej latają jak koło porcelanowej lalki. Fred i George? Ich nie da się pominąć, a reszta jego rodzeństwa miała rodziny. Jego rodzice mieli upragnione wnuki! A on? Został na szarym końcu… O nie! Nie będzie się nad sobą rozczulał! Oni jeszcze sobie go przypomną! Ale wtedy, to on zapomni.
Zapomni, że cokolwiek ci ludzie dla niego znaczyli.

     Leżała na łóżku i czytała książkę. „Historia Hogwartu” wciągnęła ją naprawdę mocno. Fascynująca książka o czterech założycielach i ich losach. Poprzypominała sobie niektóre zaklęcia i musiała przyznać, że była całkiem niezła. Za oknem panowała szaruga, która nie zachęcała do wyjścia na dwór, ale coś ja natchnęło na spacer. Zeszła na dół i ubrała płaszczyk. Gdy tylko wyszła na zewnątrz uderzył w nią tak silny podmuch wiatru, że przez chwile dusiła się powietrzem. Zamrugała kilka razy, odzyskując rezon. Rozejrzała się dookoła i ruszyła w boczną ścieżkę. Prowadziła ona do uroczego ogrodu, w którym znajdował się owy labirynt, który widziała z okna. Każda ścieżka prowadziła do jednego miejsca, więc nie musiała się przejmować, którą drogę wybrać. A szła tą, najbardziej zawiłą podziwiając piękno rosarium**.

     Mijała kolejne zakręty rozglądając się dookoła. Fontanna była piękna. Coś niesamowitego. Pierwszy raz w życiu czuła się jak księżniczka. Jednak to nie piękno ogrodu podziwiała. Na huśtawce, tyłem do niej siedział mężczyzna. Jego platynowe włosy mieszały się z bielutkimi płatkami śniegu. Na czarnej marynarce można było się, dopatrzeć rozmaitych kształtów malutkich kuleczek, które wsiąkały w materiał. Podeszła bliżej niego, starając się zrobić jak najmniej hałasu. Nawet śnieg skrzypiący pod nogami, był za głośny. Potarła o siebie ręce, by je rozgrzać i zakryła oczy spotkanemu towarzyszowi.

- Oj Granger, Granger… Ty się chyba nigdy nie nauczysz słuchać innych, co?- Zapytał dziewczynę, łapiąc ją za ręce. Powoli się do niej odwrócił i ujrzał wielkie roześmiane oczy. Jej włosy sterczały w każdą stronę, nadając dziecięcego wyglądu. Kiedyś to one były powodem wszystkich drwin z jego strony, ale uświadomił sobie, że nie wyobraża sobie Granger bez szopy na głowie. To już by nie była jego Granger. Oczywiście nikt nie musi o tym wiedzieć!

- Och, kazałeś mi siedzieć w pokoju, a ile można czytać jedną książkę w kółko? Chciałam wybrać się na spacer, a ty? Ty się jakąś napatoczyłeś przy okazji.- Wybuchła śmiechem widząc niezadowoloną minę Draco. Mężczyzna pokiwał z dezaprobatą głową, by uśpić jej czujność. Po chwili przechylił śmiesznie głowę w bok i spojrzał na nią.

- Ja? Ja się „napatoczyłem”?- Hermiona potakiwała zawzięcie głową. Draco uśmiechnął się szerzej. Właśnie o to chodziło! Podniósł się z huśtawki i złapał kobietę wpół, przerzucając ją przez ramię. Towarzyszył temu pisk Hermiony, który go rozbawił.- Jeszcze raz Granger użyjesz tego stwierdzenia wobec mojej osoby, to nie będę aż taki miły.- Postawił ją w dogodnym miejscu. Znaczy Hermiona nie wiedziała, dlaczego akurat w tym miejscu musiała stać, ale jej było bez różnicy.

- No, ale dlaczego? Przecież powiedziałam zgodnie z prawdą.- Patrzyła na niego z determinacją w oczach. I tą swoją nieodłączną zadziornością.- Po prostu szłam na spacer…-Draco zrobił krok w jej stronę.-… A ty się NAPATOCZYŁEŚ, gdy zwiedzałam…- Nie dokończyła, ponieważ mężczyzna popchnął ją w wielką zaspę, która znajdowała się za nią.

     Hermiona w akcie desperacji pociągnęła oprawce za sobą. W efekcie obydwoje leżeli w śniegu. Kobieta roześmiała się głośno. Wzięła w ręce trochę śniegu i rzuciła go w Draco. Zdezorientowany chłopak dał się odepchnąć na bok. Jego mózg zarejestrował tylko śmiejącą się Granger, która uciekła w głąb ogrodu. Podniósł się z ziemi, wrzucając sobie w duchu to, że dał się podejść Gryfonce. Ale ona była na straconej pozycji. Znał ten ogród lepiej niż własną kieszeń. Niech ucieka. On ją i tak złapie. Otrzepał się ze śniegu i spacerkiem ruszył w jedną z zasypanych dróżek.

     Biegła przed siebie. Czuła się jak mała dziewczynka w ukochanym ogródku. Biegła ile sił w nogach, byle tylko mu uciec. Minęła dwa kolejne zakręty i w trafiła w zaułek. Obejrzała się za siebie i cofnęłaby wybrać inną ścieżkę. Jest udało się! Zwolniła trochę, wątpiąc w to, że Draco ją znajdzie. Uciekała mu z dobre 10 minut w naprawdę różne zakręty. Przez chwilę szła tyłem, by sprawdzić, czy nikogo nie ma za nią. Nagle poczuła jak ktoś łapie ją w talii i obraca w swoją stronę. Krzyknęła cicho, gdy zauważyła, że to Draco.

-Ale…, Ale jak..?- Nie odpowiedział jej, tylko się przyglądał. Jakby bił się z samym sobą.-Draco wszystko w porządku?- Zapytała niepewnie.

     Podjął decyzje. Choć wiedział, że nie powinien. Jego samokontrola powoli kapitulowała, a on bezowocnie szukał zdrowego rozsądku. Jednak wszystko na nic. Zbliżył się delikatnie do niej i musnął wargami jej cieplutkie usta. Teraz powinna go odepchnąć. I to by załatwiło sprawę. Nic takiego się nie stało. Kobieta jeszcze bardziej się w niego wtuliła. Pocałunki były coraz bardziej namiętne, a on coraz bardziej siebie nienawidził. Po chwili oderwał się od niej i ruszył w głąb ogrodu.

     Znowu to zrobił, stracił panowanie. Przegrał z samym sobą. Zaklął siarczyście i wrócił do domu. Musi się bardziej pilnować. Tylko jedno zdanie huczało mu w głowie.
„Gdyby tylko sobie o wszystkim przypomniała…”

   


*strażnicy kurhanu.- Wymyśleni przeze mnie wojownicy. Wskrzeszeni z prochów kurhanów ze starożytnych epok. Są niezniszczalni. Stworzył je Nicolas Flamel, alchemik, który współpracował z Albusem Dumbledore’m.
**rosarium.- Inaczej ogród różany. :D

8 komentarzy:

  1. Znalazłam twoją historię przypadkiem i jestem nią wprost oczarowana... Zrobiła na mnie ogromne wrażenie i jestem strasznie ciekawa jak się skończy... czy Hermiona odzyska pamięć? Czy będzie szczęśliwe zakończenie. Czekam na następny rozdział, pozdrawiam i życzę weny.

    PS: Zapraszam cię do mnie na milosc-przychodzi-nieoczekiwanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny świetny rozdział. Oby tak dalej. Nie przestawaj pisać rozdziałów. Proszę!!!

    Jestem już chyba uzależniona od tej historii. Ciekawe co bądzie jak Herm odzyska pamieć. Już nie mogę się doczekać.

    Tak jak prosiłas zostawiam po sobie ślad.

    ShinePurpleYew

    OdpowiedzUsuń
  3. Rose nowy rozdział dodała
    Wiec rzuciłam wszystko i z zadowoleniem przeczytałam
    Udał Ci się świetnie słoneczko ty moje ;) wena juz dotarła wiec też wierszyk wystroje ;) w podziece dla Coebie i szybkie złapanie weny u siebie rozdział dodałam i zapraszam do czytania :D Rose słońce świetny rozdział :) i tal się zastanawiam czy Mionka będzie pamiętać co się działo kiedy wróci jej pamięć ;) Przypomni sobie ze całowała siw z Draco :) Ty coś kombinujesz ja to wiem :P Weny kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lili,ja kombinować???
      Nieeee...
      Hahaha...
      Oj nawet nie zdajesz sobie sprawy jak poprawiłaś mi humor :D.
      a co do tej pamięci...
      Kurde, sama tego nie przemyślałam XD.
      Obiecuje, że Snape wynajdzie jakiś haczyk.
      W końcu jest mistrzem eliksirów, da rade :D
      Pozdrawiam, Rouse:*
      PS. Słuchajcie, jeśli macie jakieś pytania, to pytajcie gdzie Wam wygodniej XD
      Moje gg zaczęło szwankować i nie wiem co z nim :D Ewentualnie na mój e-mail, który pojawi się w kontaktach :D

      Usuń
    2. No tak TY mogłabyś kombinować?? TY??? no jak :) Oj Rose Rose xD

      Usuń
    3. a w ogóle to zapomniałam Ci powiedzieć taka mała niespodzianka nominowałam Cię do Libster Award bo jestes potworkiem :P więcej info u mnie adres znasz ale i tak podam :P ron-hermiona-draco-dramione.blogspot.com

      Usuń
  4. Witam serdecznie i zapraszam na rozdział: dramione-invisible-love.blogspot.com/2013/07/rozdzia-v.html
    Zyczę weny i pozdrawiam,
    ichhassedich :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć i czołem!! :DD
    Prosiłaś o poinformowanie, tak więc proszę bardzo. Rozdział 3! :P http://the-formula-for-happiness.blogspot.com/2013/07/rozdzia-3.html
    A tu masz kawałek. xD
    "- Przekonamy się? – zapytał Zabini z przekornym uśmiechem.
    - Blaise… - zaczęła słodkim głosem. – Dasz mi swoje zdjęcie?
    - A co, brakuje ci widoku prawdziwego faceta? Potter nie wystarczał i dlatego z nim zerwałaś? – mężczyzna nie mógł sobie podarować tej złośliwości.
    - Nie. – popatrzyła na niego zalotnie i zbliżyła się, tak że czuł jej oddech na twarzy. – Po prostu fascynują mnie wybryki natury."
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń